Przyszłość jako kompetencja
„Jak nie bać się przyszłości” nie proponuje nam przewidywania tego, co może się wydarzyć. Nie skupia się na trendach technologicznych ani na futurologii jako takiej. Pferdt mówi wprost — przyszłości nie da się przewidzieć, ale można się na nią przygotować. I to nie poprzez posiadanie walizki awaryjnej (choć sam taką miał, gdy musiał ewakuować rodzinę z domu zagrożonego pożarem), lecz poprzez rozwijanie odpowiedniego nastawienia umysłowego. To właśnie mentalna elastyczność, gotowość do działania, umiejętność widzenia szans w chaosie i siła wewnętrznej motywacji stają się kluczowymi kompetencjami jutra.
Pferdt proponuje zatem budowanie „umysłu gotowego na przyszłość”. To stan, w którym człowiek zamiast obawiać się tego, co nieznane, potrafi się temu przyjrzeć z ciekawością, otwartością i nadzieją. Przyszłość nie musi być przerażającym, ciemnym tunelem — może być płótnem, na którym tworzymy własną narrację.
Pięć filarów przyszłości plus Wymiar X
Autor definiuje zestaw sześciu kluczowych postaw i kompetencji, które składają się na gotowość do świadomego kształtowania przyszłości:
- Radykalny optymizm — zdolność do dostrzegania szans nawet w trudnych sytuacjach. To nie naiwność, lecz praktyczna wiara, że zawsze można coś ulepszyć.
- Bezwarunkowa otwartość — gotowość na nowe doświadczenia, nawet jeśli wiążą się z niepewnością.
- Niepohamowana ciekawość — mentalny głód poznawania, zadawania pytań, eksplorowania świata poza schematami.
- Ciągłe eksperymentowanie — działanie w modelu testowania i iteracji, nawet kosztem błędów.
- Aktywna empatia — zdolność do wchodzenia w buty innych ludzi i kształtowania przyszłości w oparciu o potrzeby wspólnoty.
- Wymiar X — indywidualna supermoc każdego z nas. Może nią być zdolność do integracyjnego myślenia, kreatywność, neurodywergencja, odporność psychiczna, albo umiejętność odkrywania sensu w chaosie.
To właśnie te wymiary autor proponuje rozwijać nie jako zestaw umiejętności zawodowych, lecz jako fundament codziennego działania — niezależnie od tego, czy jesteśmy przedsiębiorcami, liderami, rodzicami, studentami czy twórcami.
Przyszłość nie wydarza się sama
Pferdt zdecydowanie odcina się od futuryzmu jako ekskluzywnej dziedziny dostępnej tylko dla „wizjonerów”. Jego książka to manifest anty-futuryzmu — zamiast patrzeć na wykresy trendów i analizować predykcje, zachęca do tego, by zająć się „swoją przyszłością”, a nie „przyszłością w ogóle”. Według autora to my, poprzez wybory i decyzje podejmowane tu i teraz, budujemy wersję jutra, która do nas przyjdzie. Możemy być kierowcami, a nie pasażerami. Możemy wybierać — lub pozwolić, by wybrano za nas.
Zamiast mówić: „Zobaczymy, co przyniesie los”, Pferdt pyta: „Jaką przyszłość chcesz stworzyć?” I to pytanie staje się punktem wyjścia do wielu praktycznych ćwiczeń zawartych w książce — czy to rysowania przyszłości, czy projektowania scenariuszy alternatywnych, czy eksperymentów z codzienną otwartością.
Praktyczne podejście i realne historie
Na uwagę zasługuje format książki — Pferdt przeplata autorskie przemyślenia z historiami konkretnych osób. Wśród nich są obecni i byli pracownicy Google, innowatorzy, liderzy projektów, edukatorzy i przedsiębiorcy. Ich doświadczenia ukazują, jak można rozwijać umysł gotowy na przyszłość w bardzo różnych kontekstach — od zarządzania zespołem technologów, przez treningi piłkarskie w niemieckiej federacji DFB, po rozwijanie dobrostanu psychicznego u siebie i w organizacji.
Autor nie boi się też dzielić własnymi porażkami — jak w przypadku upadku jego edukacyjnego start-upu LearningDesignLab. Zamiast gloryfikować sukces, Pferdt analizuje, dlaczego projekt nie wypalił: nie chodziło o technologię, lecz o brak gotowości do zmiany nastawienia u nauczycieli. Ta porażka staje się ważną lekcją — przyszłości nie da się wdrożyć narzędziami z przeszłości.
Design thinking, medytacja i storytelling
Ciekawym elementem książki jest sposób, w jaki Pferdt łączy podejścia z różnych dziedzin: design thinking, praktykę medytacyjną (m.in. dziesięciodniowe odosobnienie w milczeniu), storytelling, a nawet improwizację teatralną. Pokazuje, że umysł gotowy na przyszłość potrzebuje zarówno twardych kompetencji (np. eksperymentowania), jak i miękkich postaw (np. empatii i refleksyjności). To właśnie ich hybrydyczność daje największą siłę.
Pferdt zresztą sam jest tego najlepszym przykładem — łączy doświadczenie akademickie (m.in. Stanford d.school) z praktyką w Google i pasją do nauczania. Książka jest napisana przystępnie, z ogromną ilością przykładów i zaproszeń do działania (ćwiczeń z serii „Zmień nastawienie” lub „Spróbuj tego”).
Dlaczego warto przeczytać tę książkę?
„Jak nie bać się przyszłości” to pozycja, która — szczególnie w czasach kryzysów klimatycznych, napięć geopolitycznych, niepewności ekonomicznej i przyspieszenia technologicznego — daje oparcie, jakiego potrzebujemy. Nie poprzez złudne zapewnienia, że wszystko będzie dobrze, ale poprzez rzetelne pokazanie, że to od nas zależy, jakie jutro sobie stworzymy.
To książka nie tylko dla liderów, coachów, innowatorów czy przedsiębiorców. To książka dla każdego, kto chce rozwijać siebie i swoje środowisko w sposób świadomy, elastyczny i odporny. Nie ma tu magicznych recept. Są natomiast głęboko ludzkie pytania i konkretne działania, które możemy zacząć podejmować już dziś.
Podsumowanie. Jak nie bać się przyszłości?
Aby nie bać się przyszłości, trzeba się z nią zaprzyjaźnić. Frederik G. Pferdt przekonuje, że przyszłość nie przychodzi z zewnątrz, ale rodzi się w nas. W naszych decyzjach, w pytaniach, które zadajemy, w naszej gotowości do bycia sobą i do zmiany. Ta książka to doskonały przewodnik w tej podróży — nie do przewidzenia, ale do zaprojektowania.
Jeśli szukasz książki, która pomoże ci zbudować wewnętrzną odporność, odnaleźć nadzieję w niepewności i nauczyć się projektować własne jutro — „Jak nie bać się przyszłości” jest właśnie dla ciebie.