O czym jest książka i dlaczego budzi emocje
Bill Gates przez dekady był symbolem czegoś wyjątkowego: miliardera, który swoją fortunę poświęca dla dobra ludzkości. Fundacja Billa i Melindy Gatesów z majątkiem wartym ponad 54 miliardy dolarów jawi się jako największa prywatna organizacja charytatywna na świecie, zajmująca się walką z chorobami zakaźnymi, głodem, ubóstwem edukacyjnym. Media traktowały Gatesa z niemal nabożną estymą. Krytyki – jeśli w ogóle się pojawiały – były ostrożne, okraszone komplementami i szybko wyciszane.
Schwab zadał pytanie, które niewielu miało odwagę postawić publicznie: czy narracja o „dobrym miliarderze” jest wiarygodna? Czy filantrokapitalizm Gatesów naprawdę służy ludziom, czy też jest narzędziem budowania władzy politycznej, zarządzania wizerunkiem i niekontrolowanego wpływu na instytucje publiczne? Odpowiedzi, do jakich dochodzi autor, są niewygodne. I właśnie dlatego ta książka budzi tak silne emocje.
Kim jest Tim Schwab i dlaczego warto go słuchać
Tim Schwab jest niezależnym dziennikarzem śledczym, którego teksty pojawiały się na łamach „The Nation”, „British Medical Journal” i „Columbia Journalism Review”. Jego droga do napisania tej książki zaczęła się od reportaży o Fundacji Gatesów, które przyciągały uwagę właśnie dlatego, że były oparte na faktach, a nie na emocjach.
Co istotne, Schwab prowadził pracę w warunkach charakterystycznych dla rzetelnego dziennikarstwa śledczego: Fundacja Gatesów przez cały czas pracy nad książką odmawiała komentarzy i rozmów. Bill Gates nie odpowiedział na żadną z licznych próśb o wywiad. W tej sytuacji autor oparł się na tysiącach dokumentów, oficjalnych rejestrach grantów, e-mailach ujawnionych na podstawie wniosków o dostęp do informacji publicznej, a przede wszystkim na rozmowach z dziesiątkami obecnych i byłych pracowników Fundacji, ekspertów zdrowia publicznego, dziennikarzy i naukowców, z których wielu prosiło o anonimowość. Jak zauważył jeden z byłych pracowników: „Publiczne krytykowanie fundacji przez kogoś, kto ubiega się o grant, byłoby samobójstwem”. Schwab rozumie ten kontekst i uczciwie go opisuje. Nie ukrywa też, że jego Tim Schwab książka ma wyraźną perspektywę krytyczną, a nie pretenduje do roli „neutralnego” opisu.
O czym opowiada książka „Problem z Billem Gatesem”
Książka składa się z piętnastu rozdziałów tematycznych, z których każdy analizuje inny obszar działalności Gatesa i jego Fundacji. Schwab przygląda się kolejno: deklaracjom o uratowanych istnieniach, kwestii praw kobiet w kontekście wewnętrznej kultury Fundacji, podatkowym konsekwencjom filantropii, strategii „fail fast” zapożyczonej ze Stadionu Doliny Krzemowej, transparentności (a raczej jej braku), lobbowaniu, planowaniu rodziny, relacjom z dziennikarstwem, polityce edukacyjnej, kolonialnym wymiarze globalnej pomocy, rozroście biurokratycznym Fundacji, nauce, rolnictwu, Indiom oraz pandemii COVID-19.
To imponujący zakres tematyczny. Schwab nie ogranicza się do jednego wątku, lecz pokazuje, jak te obszary tworzą spójną całość: sieć wpływu, w której prywatny kapitał przenika do instytucji publicznych, od WHO, przez krajowe ministerstwa zdrowia, po systemy edukacyjne. Autor nie twierdzi, że wszystko, co robi Fundacja, jest złe. Przyznaje, że część interwencji przynosi realne efekty. Ale pyta konsekwentnie: kto decyduje, jakie problemy są ważne? Kto ma prawo wyznaczać priorytety globalnej ochrony zdrowia? I dlaczego jeden człowiek z jedną wizją świata może wywierać tak nieograniczony wpływ na politykę publiczną?
Najważniejsze tezy i argumenty autora
Schwab buduje swój argument wokół kilku kluczowych mechanizmów. Pierwszym z nich jest narracja o „uratowanych istnieniach”, którą Fundacja Gatesów posługuje się jako głównym dowodem swojej skuteczności. Jak pokazuje autor, liczby te są często obliczane na podstawie metodologii finansowanej przez samą Fundację, a eksperci, jak badacz David McCoy, wskazują, że modele te „rażąco faworyzują jedne wyniki kosztem innych”. Schwab nie twierdzi, że Fundacja nie robi nic dobrego, ale pokazuje, jak selektywne i podatne na manipulację są te dane.
Drugi kluczowy wątek dotyczy relacji Fundacji Gatesów z mediami. Fundacja przez lata przekazywała setki milionów dolarów redakcjom, instytutom dziennikarskim i organizacjom medialnym na całym świecie. Efektem jest to, że wiele z tych podmiotów recenzuje działalność Gatesa z wyjątkową życzliwością, a reporterzy piszący krytycznie napotykają na znaczny opór. Tim Schwab opisuje przypadek dziennikarzy serwisu Huffington Post, którzy pracowali nad tekstem krytycznym wobec Fundacji: ta zareagowała, wysyłając e-maile za plecami reporterów bezpośrednio do przełożonych. Co więcej, Huffington Post w tamtym czasie był jednym z beneficjentów grantów Fundacji.
Trzeci filar to kwestia transparentności. Fundacja Gatesów, choć korzysta z publicznych przywilejów podatkowych (szacunkowo około pięćdziesięciu centów z każdego wydanego dolara pochodzi z ulg podatkowych finansowanych przez podatników), działa bez obowiązku publicznego rozliczania większości swoich wydatków. Schwab szczegółowo opisuje labirynt struktur: subgranty, honoraria, kontrakty, organizacje-pośredniki takie jak New Venture Fund, które umożliwiają przepływ środków w sposób niemal niemożliwy do prześledzenia z zewnątrz. Na tle instytucji publicznych Fundacja Gatesów jest wyjątkowo nieprzejrzysta.
Czwartym kluczowym tematem jest wpływ Gatesa na WHO i edukację. Fundacja jest drugim co do wielkości sponsorem Światowej Organizacji Zdrowia, co oznacza, że priorytety zdrowia globalnego są w istotnej mierze kształtowane przez prywatną instytucję, a nie przez demokratycznie wybrane rządy. W obszarze edukacji Schwab opisuje przypadki, w których granty Fundacji finansowały badania naukowe, kampanie medialne i procesy legislacyjne tak, by doprowadzić do konkretnych, preferowanych przez Gatesa reform – niekoniecznie tych, za którymi opowiadali się edukatorzy czy lokalne społeczności.
Bill Gates, Microsoft i pytanie o moralność sukcesu
By zrozumieć filantropię Gatesa, trzeba cofnąć się do jego kariery w Microsofcie. Schwab poświęca temu kontekstowi dużo uwagi i słusznie: Gates jako szef jednej z największych korporacji świata był znany z agresywnych metod zarządzania, gotowości do wchodzenia w starcia z regulatorami i bezwzględnej rywalizacji rynkowej. Proces antymonopolowy, który rząd USA wytoczył Microsoftowi na przełomie lat 90. i 2000., był jednym z najpoważniejszych w historii branży technologicznej. Historia partnerstwa z Paulem Allenem, opisana we wstępie książki, pokazuje, jak Gates od najmłodszych lat wykazywał wyjątkową siłę w negocjowaniu na własną korzyść: domagał się 60%, a potem jeszcze więcej.
Ta sama determinacja w budowaniu kontroli przeniosła się, zdaniem Schwaba, do działalności filantropijnej. Gates nie wszedł w filantroapię jako skruszony kapitalista. Wszedł jako człowiek głęboko przekonany, że wie lepiej: jakie szczepionki są potrzebne, jak powinna wyglądać szkoła, co pomoże ubogim rolnikom. Schwab pokazuje, że Microsoft historia i monopol zostawiły wyraźny ślad w filozofii działania Fundacji, łącznie z wiarą w to, że patenty i własność intelektualna są niezbędne do innowacji, co ma daleko idące konsekwencje dla dostępu do leków w krajach rozwijających się.
Filantropia czy strategia wpływu? Jak działa filantrokapitalizm
Filantrokapitalizm to termin, który opisuje model, w którym prywatny kapitał wchodzi w przestrzeń tradycyjnie zajmowaną przez instytucje publiczne, stosując przy tym logikę rynkową i korporacyjną. Gates nie jest jedynym jego reprezentantem, ale jest zdecydowanie najbardziej wpływowym.
Schwab analizuje, w jaki sposób ten model działa w praktyce. Fundacja Gatesów nie jest zwykłą organizacją charytatywną: to wielogłowa hydra podmiotów, od Gates Ventures, przez Pivotal Ventures, po Breakthrough Energy i Gates Ag One. Każda z tych organizacji realizuje cele, które Gates uznaje za ważne, niezależnie od tego, czy są one zgodne z priorytetami rządów, organizacji międzynarodowych czy lokalnych społeczności. Schwab cytuje badaczkę zdrowia publicznego, która wskazuje, że silny nacisk Fundacji na technologiczne rozwiązania (szczepionki, GMO, innowacje rolnicze) często ignoruje systemowe przyczyny ubóstwa i chorób: nierówności, brak dostępu do opieki zdrowotnej, monopol farmaceutyczny.
Ten model budzi szczególne kontrowersje, gdy prywatny kapitał trafia do instytucji publicznych takich jak WHO, ministerstwa czy systemy edukacyjne. Władza miliarderów nad zdrowiem publicznym przekłada się na konkretne decyzje: które choroby są finansowane priorytetowo, które szczepionki są promowane, jakie rolnicze technologie są wspierane. I jest to władza pozbawiona demokratycznej kontroli. Fundacja Gatesów nie ma wyborców, akcjonariuszy ani obowiązku publicznego rozliczania się ze swoich decyzji.
Czy to uczciwa krytyka, czy publicystyczny atak
Recenzując tę książkę, trzeba zadać sobie pytanie, które stawia sobie każdy uczciwy czytelnik: czy Schwab jest rzetelny, czy to jednostronna narracja? Odpowiedź jest złożona.
Schwab jest dziennikarzem, a nie naukowcem, i jego książka ma wyraźną tezę. Nie ukrywa sympatii dla krytyki filantrokapitalizmu i jest zdecydowanie podejrzliwy wobec intencji Fundacji. Nie wszystkie jego argumenty mają taką samą siłę dowodową. Część wniosków opiera się na pytaniach retorycznych i sugestiach, nie na twardych faktach. Fragmenty dotyczące relacji Gatesa z Jeffreyem Epsteinem są napisane ostrożnie, ale budują atmosferę podejrzeń, która nie zawsze idzie w parze z tym, co zostało dowiedzione.
Z drugiej strony, w przypadku centralnych tez dotyczących finansowania mediów przez Fundację, braku transparentności, wpływu na WHO i politykę edukacyjną Schwab operuje konkretnymi dokumentami, e-mailami ujawnionymi w trybie dostępu do informacji publicznej i wypowiedziami named sources. To solidna, wieloletnia praca. Fakt, że Fundacja przez cały czas pracy nad książką odmawiała odpowiedzi na pytania, jest sam w sobie znaczący. Schwab nie jest awanturnikiem. Jest dziennikarzem, który z uporem drąży temat, który inni woleli zostawić w spokoju.
Dla kogo jest ta książka i czego się z niej dowiesz
„Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się big tech i filantrokapitalizmem, relacją między prywatnym kapitałem a polityką publiczną, zdrowiem globalnym, historią Microsoftu oraz mechanizmami PR i zarządzania wizerunkiem. Będzie też wartościową pozycją dla dziennikarzy zastanawiających się nad etycznymi granicami finansowania redakcji przez duże fundacje, a także dla ekonomistów i politologów śledzących wpływ Gatesa na WHO i edukację.
Osoby pracujące w organizacjach pozarządowych lub zajmujące się pomocą rozwojową znajdą w tej książce niekomfortowe pytania o to, kto naprawdę decyduje o priorytetach globalnej pomocy i czy modele zachodniej filantropii są adekwatne do złożoności problemów, które próbują rozwiązać. Schwab pisze o Indiach, Afryce, rolnictwie i pandemii COVID-19 w sposób, który wymaga konfrontacji z własnymi założeniami.
Czy warto przeczytać? Moja ocena i wnioski końcowe
„Problem z Billem Gatesem. Rozliczenie z mitem dobrego miliardera” to ważna, odważna i przez większość czasu rzetelnie uzasadniona książka. Schwab wykonał pracę, której nikt inny nie chciał lub nie miał śmiałości wykonać: potraktował Fundację Gatesów jak każdą inną potężną instytucję i zapytał, jak korzysta ze swojej władzy, komu ta władza służy i dlaczego nikt jej poważnie nie kontroluje.
Nie jest to lektura bezstronna. Schwab krytykuje Gatesa konsekwentnie i z wyraźnym celem. Czytelnicy, którzy szukają wyważonej pochwały filantropii Gatesów na przemian z krytyką, mogą poczuć się przytłoczeni jednostronnością argumentacji. Warto też pamiętać, że Gates i Fundacja odmawiały komentarzy, więc z definicji brakuje tu ich własnej perspektywy.
Mimo to w epoce, gdy Bill Gates kontrowersje sprowadzają się głównie do teorii spiskowych w mediach społecznościowych, ta książka jest czymś zupełnie innym: próbą poważnej, dziennikarskiej analizy. Dostarcza narzędzi do myślenia o tym, jak wielkie pieniądze wpływają na instytucje publiczne, jak PR i media mogą neutralizować zasadną krytykę i jak mit dobrego miliardera stał się jednym z najpotężniejszych narzędzi legitymizowania prywatnej władzy.
Warto przeczytać. Zwłaszcza jeśli do tej pory Gates wydawał ci się bezkonfliktowym bohaterem naszych czasów.

