Pięciodniowy sprint. Rozwiązywanie trudnych problemów i testowanie pomysłów

Większość biur w Dolinie Krzemowej to po prostu kilka biurek, komputery i kubki po kawie. Ale za drzwiami 2B znajdowały się stosy płytek drukowanych, fragmentów sklejki i plastykowych przedmiotów świeżo wyjętych z drukarki 3D. Lutownice, wiertarki i plany. Tak, prawdziwe tajne plany. To miejsce — pomyślał John — wygląda tak, jak powinien wyglądać startup.

Praktycznie tak, nie licząc wprowadzenia, zaczyna się książka pt. Pięciodniowy sprint. Rozwiązywanie trudnych problemów i testowanie pomysłów. To dość nietypowa pozycja, która pokazuje, że o biznesach można pisać ciekawie, z humorem i na dodatek bardzo wartościowo. To książka, którą połkniemy w jeden, maksymalnie dwa dni. Dlaczego? Z tego powodu, że opisuje prawdziwe historie pomysłów, które stworzono praktycznie w pięć dni, kolejne miesiące były już tylko „szlifowaniem” pomysłu. Powiecie pewnie: „Zaraz, zara, nikt nie zbuduje robota w pięć dni!”. Założycie się?

Roboty, kawa i pompa

Co może łączyć biznes tworzący roboty, które wykorzystywane są w hotelach, sieć kawiarni i sklepów z kawą, firmę, która potrzebuje nowej pompy? Odpowiedź może nie być prosta, ponieważ nie każdy z nas wie, czym jest projektowy „sprint”. Z książki Knappa, Zeratsky’ego i Kowitza dowiesz się właśnie tego.

Pomyślmy przez chwilę, ile godzin w ciągu tygodnia lub miesiąca spędzamy na bezsensownych spotkaniach firmowych. Meetingi to strata czasu. Przeważnie kilka osób przygotowuje prezentacje, opowiada o mniej lub bardziej interesujących nas rzeczach, wszyscy zainteresowani są zupełnie czymś innym, a burza mózgów przeważnie pozostawia nas z nowymi pytaniami i tablicą pokrytą pomysłami lub zapisanymi żółtymi karteczkami. Podobnie było w przypadku Knappa, który wdrażał procesy w Google Ventures. Jemu spotkania te dawały frajdę, ale po jednym z nich, gdy programista zadał pytanie o ich sens, Knapp stwierdził, że coś jest nie tak. Celowość tych zebrań została podważona, a on zdał sobie sprawę, że najlepsze pomysły wymyślali pojedynczy pracownicy podczas swoich codziennych obowiązków lub nawet czasu wolnego, np. biorąc prysznic. Wtedy narodził się pomysł „sprintów”, czyli pięciodniowych projektów, które zrewolucjonizowały pracę jego zespołu.

Wspomniany na początku startup, który miał stworzyć robota pomagającego w obsłudze hotelowej, teraz wyposaża w nie największe sieci, między innymi Hiltona, Marriotta, czy też obiekty z sieci Intercontinental. Roboty w tej chwili dokonały ponad 75 tysięcy dostaw. Statystyki są imponujące, ale najlepsza część tej historii to opowieść o tym, jak w pięć dni stworzono prototyp, który przetestowano w jednym z hoteli. Podobnie niesamowicie brzmi historia o Blue Bottle Coffee, której właściciel chciał sprzedawać dobrą, paloną samodzielnie kawę. Tu też trzeba było tylko pięciu dni, aby stworzyć intuicyjną, dopasowaną do potrzeb użytkownika platformę sprzedażową, a dokładniej jej projekt, który został doceniony przez klientów.

Pięć dni, które może zmienić wszystko

Twórcy tego nietypowego podręcznika sfabularyzowali opowieść o wdrożeniach i procesach, a także naszpikowali go poradnikiem, jak krok po kroku przygotować team do pięciodniowego trybu rozwiązywania problemów. Najlepsze jest to, że „sprinty” sprawdzają się w każdej branży i w każdym procesie. Niezależnie, czy mamy do czynienia z robotem hotelowym, wspomnianym sklepie z kawą, czy też aplikacji do pobierania poczty. Wszystko uzależnione jest od pewnej kultury pracy w „sprincie” oraz zasad, których trzeba się trzymać. Podstawowa to ta, która mówi, że podczas etapów projektowych nie można używać telefonów i komputerów, niczego, co nas rozprasza i odrywa od zadań. Poza tym grupa musi składać się z kilku członków, o różnych umiejętnościach. To trochę jak wyprawa na Marsa – każdy z załogi posiada inne umiejętności, aby móc rozwiązać różne problemy, jakie mogą się pojawić podczas podróży. Oczywiście w drużynie powinien być leader oraz jeden buntownik. Jest jeszcze jedna ważna sprawa: pracując przy sprincie, można spędzić dziennie osiem godzin i stworzyć coś wyjątkowego, wystarczy tylko trzymać się opisanego w podręczniku harmonogramu. Warto się z nim zapoznać.

Pięciodniowy sprint. Rozwiązywanie trudnych problemów i testowanie pomysłów to książka dla każdego, kto chociaż raz musiał wziąć udział w bzdurnej burzy mózgów i kto tworzy projekty lub kieruje nimi. Opisane przez Knappa procesy i etapy wdrożenia potrafią zaskoczyć swoją humorystyczną nutą i dużą dawką konkretnej wiedzy. Jeśli więc kolejne spotkanie w firmie okaże się klapą, łapcie za ten podręcznik. Warto.

Facebook
Twitter
LinkedIn

Podobała Ci się receznja?

Zaprenumeruj nasz newsletter, a nie przegapisz kolejnych recenzji wartościowych książek.

Sprawdź, gdzie kupić

Ciasteczka

Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić Ci najwyższą jakość usług. Korzystanie ze strony oznacza akceptację Regulaminu oraz Polityki Prywatności.

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter, a nie przegapisz żadnych recenzji wartościowych książek.