Finansowy kozak

Finansowy kozak. Zarabiaj, ile chcesz, i spełniaj marzenia

Każdy z nas chciałby mieć górę pieniędzy. No dobra, przesadzam, ale każdy chce mieć na tyle dużo pieniędzy, by nie musieć się martwić o kolejny dzień. Posiadanie zabezpieczenia finansowego daje nam poczucie bezpieczeństwa. Wiemy wtedy, że w każdej chwili, gdy pojawią się niespodziewane wydatki, będziemy zabezpieczeni. I teoretycznie o finansach jest książka Finansowy kozak. Zarabiaj, ile chcesz, i spełniaj marzenia Jen Sincero. Teoretycznie, gdyż więcej w niej coachingowego lania wody niż konkretów. To pozycja, dla których „bycie diamentem” jest codzienną dewizą.

Dużo opowieści, zero konkretów

Mniej więcej tak można streścić tę książkę. Nie można ukryć, że napisana jest ona lekko, czyta się ją bardzo dobrze, a gdy opuścimy tabelki z „radami na temat życia”, mamy całkiem zgrabną opowiastkę o babce, która wykopała się z finansowego dołka. Jeśli jednak porównamy tę pozycję z kultowym „Finansowym Ninja” Michała Szafrańskiego, to tak jakbyśmy porównali tanie romansidło z „Encyclopedia Britannica”. Szafrański podaje mięso, którego w książce Finansowy kozak. Zarabiaj, ile chcesz, i spełniaj marzenia po prostu brak.

Ostrzeżeniem może być już wprowadzenie, które wygląda tak:

Jeśli jesteś gotowy, aby zarabiać więcej pieniędzy, wiedz, że to możliwe. Nieważne, ile razy bezskutecznie próbowałeś zmienić swoją sytuację finansową lub czy jesteś tak spłukany, że sprzedajesz płyny ustrojowe, żeby móc kupić bilet na autobus. Nieważne, jak często zdarzało Ci się odgrywać przy kasie pełną dramaturgii scenkę rodzajową, udając wstrząs i oburzenie: „Jest pani pewna? Transakcja odrzucona?! To niemożliwe! Czy możemy spróbować jeszcze raz?”. Nieważne, że w tej chwili wydaje Ci się to zupełnie niemożliwe. Naprawdę możesz zarabiać dużo pieniędzy. Stać Cię na to, żeby zgarniać n i e w i a r y g o d n i e dużo szmalu. Tyle, żebyś mógł mówić: 'Każdemu, kogo kocham, kupię dom z basenem, luksusowe auto i zafunduję złote zęby’ (jeśli tylko właśnie taka wizja Cię kręci).

Jeśli po tych akapitach zapala się w głowie czerwona lampka, to wiadomo, że coś jest na rzeczy. Nie każdy lubi bowiem coaching i wszelkiego rodzaju frazesy z nim związane. Z jednej strony autorka stara się pokazać, jak zmieniła swoje życie biednej 40-latki, która ledwo łączyła koniec z końcem, a z drugiej raczy nas takimi oto błyskotliwymi hasłami jak „Czas zmarnowany na racjonalizację przeciętności można lepiej wykorzystać na tworzenie wspaniałego świata alternatywnego.” Kolejne rozdziały mają bardzo podobną budowę. Długi na kilka, kilkanaście stron zbiór przemyśleń autorki, w których to pokazuje swoje życie i problemy. Pomiędzy tymi tekstami pojawiają się kwadraciki ze złotymi myślami, które są podobne do tej przytoczonej powyżej, a na końcu znajduje się jeszcze tabelka z „Historią sukcesu”, czyli opisem tego, jak na przykład 54-letni Charles zwiększył swoje zarobki z 20 000 do 145 000 dolarów rocznie.

Jest tylko jeden problem – nie ma tu znowu żadnego konkretu. Jeśli bowiem chcecie wiedzieć, jak Charles doszedł do takich pieniędzy, to już pokazujemy: „Od tego dnia zacząłem sobie powtarzać różne mantry pełne zachęt, które dotyczyły mojej wielkości. Dziękowałem wszechświatowi oraz wszystkim wokół za wszystko, co mnie spotkało i za to dobro, które mnie jeszcze spotka. I wyobraź sobie, że to mnie zmieniło. Stałem się osobą pozytywniej nastawioną do świata. Szedłem naprzód, angażując się w różne wielkie działania, mimo że uważałem je za niemożliwe do zrealizowania. Zacząłem również zdobywać nowe umiejętności. Niektóre z nich naprawdę wiele mnie kosztowały.” I dalej: „Nie rezygnowałem z chodzenia na kolejne rozmowy kwalifikacyjne i wreszcie dostałem prezent z nieba w postaci mojej obecnej pracy, w której zarabiam ponad 145 000 dolarów rocznie”.

Ogólnie pozycja ta nie wnosi nic wartościowego do literatury biznesowej. Na pewno powinni ją odpuścić sobie osoby, które szukają pomocy w zarządzaniu finansami domowymi, budżetem, które chcą się nauczyć oszczędności. Tutaj tego nie ma. Jest za to masa twierdzeń mówiących, że jak coś sobie wmawiamy bardzo długo, to tak też się stanie, lub też takie oto farmazony: „Gdy próbujesz ochronić się przed swoimi lękami, uciekasz przed doświadczaniem soczystego życia na wyższym etapie ewolucji swojego człowieczeństwa”.

Raczej unikać.

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Udostępnij
Share on linkedin
Udostępnij

Bądź na bieżąco!

Zaprenumeruj nasz newsletter, a nie przegapisz żadnej wartościowej książki, którą warto przeczytać. 

Nie wysyłamy spamu, ani nie sprzedajemy Twoich danych. W każdej chwili możesz zrezygnować.

Porównaj ceny

Reklama

Może Ciebie również zainteresować

Twoja prywatność

Nasza strona korzysta z plików cookie w celach analitycznych, a także, żeby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.