Sztuka zwycięstwa

Sprawdź, gdzie kupić
Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE

Najlepsze scenariusze pisze samo życie. Wiedzą o tym twórcy filmowi, a także autorzy książek. Często nie mamy pojęcia o tym, w jakich mękach powstawały wielkie firmy, jak tworzono dzieła, które teraz są kultowe, albo jakie przeciwności napotykali na swojej drodze artyści. Wiele z opowieści staje się miejskimi legendami albo uosobieniem Amerykańskiego Snu. Podobnie było w przypadku Phila Knighta. Kogo? – zapytacie. No właśnie, wielu z nas nawet nie kojarzy nazwiska twórcy firmy Nike.

Życie na krechę

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie znałaby charakterystycznego “ptaszka”, znaczka firmy Nike. Logotyp ten jest symbolem wytrwałości, dążenia do celu, pokonywania barier. To marka, która rodziła się w latach 60-tych ubiegłego stulecia w USA, marka, za którą stał jeden człowiek, mężczyzna będący pasjonatem biegania.

Knight na pomysł stworzenia swojej firmy wpadł w 1962 roku, podczas porannej przebieżki. Bieganie było czymś, co kochał, a on sam nie miał jeszcze pomysłu na swoje życie. Ten dzień okazał się jednak wyjątkowy, mężczyzna podjął bowiem ważną dla siebie decyzję, postawił cel, który sukcesywnie realizował. Nie myślcie, że młody chłopak z pomysłem w głowie odwiedził bank i otrzymał kredyt, który pozwolił mu na działanie. Niestety, to były inne czasy. Od II Wojny Światowej trochę czasu już minęło, gospodarka dawała sobie nieźle radę, ale banki nie patrzyły przychylnie na młokosów z pomysłami, szczególnie takimi, które wiązały się ze sportem, jakim były biegi. Dla wielu ludzi to była dziwna dyscyplina sportu, czy też spędzania wolnego czasu. Dla bankierów – utopienie pieniędzy.

Osobą, która pomogła Philowi, był jego ojciec. Pomimo tego, że rodzina młodego przedsiębiorcy „nie śmierdziała” groszem, to właśnie bliscy pierwsi wyciągnęli do niego rękę. Dodatkowym impulsem był wyjazd do Japonii, gdzie Knight chciał zacząć rozmowy z producentami. Wszystko się kumulowało, z jednej strony wydawało się proste, a z drugiej było niesamowicie trudne do zrealizowania. Koniec końców, Knight założył jednoosobową firmę Blue Ribbon Sports. Pierwsze kroki to sprzedaż butów z bagażnika samochodu i prowadzenie biura we własnym pokoju. Dwa lata później, w 1966 roku, powstał pierwszy stacjonarny sklep, w którym sprzedawano obuwie od Japończyków. Współpraca ta trwała kilka lat, aż do 1971 roku, wtedy też Phil podjął kilka kolejnych decyzji, które miały ogromny wpływ na działanie „jego dziecka”.
Jak sam mówi, przez wiele lat kładł się do łóżka i wstawał z niego z bijącym szybko sercem. Ilość pieniędzy, które musiał oddać bankom, dostawcom i innym osobom, często kilkukrotnie przewyższała jego możliwości. Knight jednak się nie poddawał. W swojej książce opisuje najważniejsze wydarzenia z życia firmy, a co za tym idzie, także jego życia prywatnego. Wiele tych wydarzeń wzajemnie się przeplata i tworzy obraz człowieka oddanego marzeniom i pracy, który zapominał wielokrotnie o przyjemnościach, znajomych, bliskich. Całe szczęście, nie stał się wyobcowanym dziwakiem, potrafił znaleźć złoty środek, który dawał strefę komfortu, ale musiało to potrwać. Wybudowanie takiego bezpiecznego azylu wymagało pracy.

Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE to biografia nietypowa, napisania tak dobrze jak niejedna książka sensacyjna, czy też poczytny thriller. Phil Knight nie obawia się pisać o sobie i swoich słabościach, nie boi się krytykować zdarzeń, które miały miejsce podczas budowania marki, ale także swoich błędów i niebezpiecznych decyzji. To jedna z tych książek, po lekturze której mamy ochotę sami wziąć stery w swoje ręce i zacząć działać na własny rachunek. I może warto, bo mężczyzna ten jest najlepszym przykładem, że Amerykański Sen może się ziścić. Nie ma się więc co dziwić, że książka ta wylądowała na liście bestsellerów The New York Times’a. Lektura obowiązkowa dla każdego.


Facebook
Twitter
LinkedIn

Sprawdź, gdzie kupić

Pokaż komentarze Ukryj komentarze

Dodaj komentarz